Walka z narkotykami na granicy z Meksykiem - drobni handlarze
FBI opublikowało kolejny odcinek swojej serii na temat walki z przestępczością na granicy z Meksykiem.
Ta operacja to tylko jeden z przykładów na to, jak FBI walczy z handlem narkotykami na granicy z Meksykiem. Od ulicznych handlarzy do bossów karteli, agenci atakują problem z każdej strony, zdobywając informacje i niszcząc siatki przemytnicze.
Tego dnia agenci do walki ze zorganizowaną przestępczością przy pomocy stanowej i lokalnej policji przeprowadzają akcję przeciwko miejscowemu gangowi. Wszyscy członkowie zespołu ubrani są w cywilne ubrania i prowadzą nieoznaczone samochody, które stoją zaparkowane w strategicznych miejscach niedaleko miejsca zakupu kokainy. Tajniak nosi podsłuch i cała rozmowa jest słyszana przez agentów w samochodach. Jeśli cokolwiek pójdzie źle, tajniak wypowie wcześniej ustalone słowo i reszta ruszy mu natychmiast na ratunek.
Na ostatnim briefingu przed operacją, przywódca zespołu – jeden z weteranów FBI – raz jeszcze przedstawił plan, wytłumaczył, jakie są związane z jego realizacją niebezpieczeństwa oraz przypomniał, że wszyscy muszą zachować maksymalną ostrożność, by nikomu nie stała się krzywda. Na koniec zaś, jak trener baseballu, zebrał drużynę w krąg i odczytał zasady FBI na temat użycia broni.
Godzinę później tajniak jest już w środku. Nie ma jednak celu, który zadzwonił i poinformował, że się spóźni. Agenci w spokoju oczekują na jego pojawienie się. Dwóch z nich, nazwijmy ich Smith i Johns, tłumaczą, jak wygląda narkotykowy biznes w El Paso i Ciudad de Juarez.
- Jeśli masz gangi, to masz też narkotyki. W El Paso narkotyki pochodzą z drugiej strony granicy - mówi Smith.
Kilo kokainy w El Paso kosztuje około 20 tys. dolarów. Jeśli zostanie sprzedane w Chicago, Atlancie, Nowym Jorku albo Miami, handlarze dostanie ponad 30 tys. dolarów. Całkiem niezłe przebicie i sporo pieniędzy do zarobienia.
W końcu pojawi się cel. Ale nie ma narkotyków. Obiecuje tylko, że będą gotowe lada dzień. Tajniak opuszcza miejsce spotkania, a operacja zostaje odwołana.
- Spróbujemy znów jutro - mówi przywódca zespołu.
Takie falstarty i ślepe uliczki są typowe dla spraw narkotykowych, twierdzą agenci Smith i Johns. Ale taka praca jest też ważna. Chociaż ujęcie drobnego handlarza nie złamie potęgi narkotykowych karteli, to dzięki nim FBI zdobywa wiele nowych informacji, a czasami nowych współpracowników.
- Poza tym każdy przejęty kilogram kokainy to kilogram, który nie trafi na amerykańskie ulice - tłumaczy agent Johns.
Źródło: FBI
tłum.: WCH
« wstecz








