Interguard technika kontrinwigilacyjna Fiszki linki do materiałów źródłowych sklep niwserwis Niemczyk i Wspólnicy
Kalendarium
Bezpieczeństwo biznesu, ochrona informacji, usługi detektywistyczne
tel: 801 503 502
Kalendarium – terroryzm, zamachy, służby antyterrorystyczne

Straż Miejska: Nie boimy się niewdzięcznej roboty

"Policjanci bez uprawnień", "ochroniarze", "dziadki mundurowe" – tak wielu Polaków nazywa strażników miejskich. – Odciążamy policję i wykonujemy kawał dobrej roboty – bronią się strażnicy.
Od kiedy w 1997 roku na mocy ustawy o strażach gminnych (Dz. U. z 1997 r. Nr 123, poz. 779) w całym kraju zaczęły powstawać komendy straży miejskiej, nowa formacja była ostro krytykowana. Zamysł ustawodawcy był prosty: samorządy otrzymają uprawnienia do zakładania działającej lokalnie formacji patrolowej. Dzięki temu, że nad jej działaniem będzie czuwała władza lokalna a nie centralna, straż miejska miała lepiej spełniać potrzeby mieszkańców oraz bliżej współpracować z lokalną władzą.

Zła prasa
Mimo to, obywatele oraz media na nowej formacji nie pozostawiły suchej nitki. Zarzucano, że kopiuje pracę policji i jednocześnie nie posiada tak szerokich uprawnień. Niemal każde nowo powstałe ugrupowanie polityczne na reformowaniu straży miejskiej próbowało zaistnieć w sondażach.

Ta krytyka trwa do dziś. Ostatnio do tematu wrócił PJN i w marcu 2011 roku zapowiedział, że będzie dążyć do całkowitej likwidacji straży na terenie całego kraju. - Dublowanie struktur w instytucjach powołanych do zapewnienia porządku publicznego to marnotrawienie środków. Nie ma uzasadnienia dla istnienia w każdej gminie podwójnej liczby komendantów i stanowisk operacyjnych, a prowadzenie podwójnej logistyki jest bezcelowe – w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" tłumaczył Stefan Jaśkiewicz, samorządowiec z gdańskiego koła PJN.

Warto zastanowić się, dlaczego walcząca o miejsca w parlamencie partia, w ogóle poruszyła sprawę straży miejskiej. Odpowiedź przynosi nawet pobieżna lektura miejskich i gminnych forów internetowych: wielu Polaków po prostu nie lubi straży miejskiej.
- Na stronie krakowskiej straży miejskiej czytamy o priorytetach: zero tolerancji dla alkoholu, czystość i porządek oraz walka z wykroczeniami drogowymi. Naprawdę mi ulżyło. Za ponad 32 miliony zł rocznie Kraków jest czysty, nie ma w nim pijaków, a kierowcy jeżdżą kulturalnie ('szerokimi ulicami niosą szczęście zakochani') – żartuje Grzegorz z forum "Kraków" na stronie GoldenLine. – Ich naczelną funkcją jest wkurzanie mieszkańców miasta i czepianie się o wszystko to, co nie jest istotne – przekonuje Szczepan.

Internauci postrzegają działanie formacji jako uciążliwość oraz sposób samorządu na "dorobienie" do budżetu. - Potrafią czepiać się czego bądź, ostatnio widziałem, jak facet biegał z linijką wokół auta, byleby tylko wlepić mandat – zauważa Kamil.

Straż miejska jest trudnym tematem także dla policji. Funkcjonariusze, z którymi rozmawialiśmy na jej temat, jak ognia unikali oceny pracy kolegów. "Nie wiem", "Trudno się wypowiedzieć" – ucinali. Najczęściej określali pracę strażników jako pomoc w uciążliwych obowiązkach. – To jest raczej wsparcie. (...) pomagają w takich tematach, jak środowisko naturalne, zwierzęta, sprawy organizacji imprez masowych. Przecież to nie są mundurowi od zorganizowanej przestępczości – tłumaczył jeden ze stołecznych policjantów.

Wielu internautów broniących działalności strażników miejskich również argumentuje, że są oni odciążeniem dla policji. - Ile teraz czekasz na policję w razie stłuczki? – pyta Dariusz. - Czekałbyś kilkakrotnie dłużej, gdyby policja musiała się zajmować wszystkim – zapewnia.

Nowa straż
Analiza raportów straży miejskich dobitnie pokazuje, że wielu komendantów coraz częściej stara się kierować swoich podkomendnych właśnie do zadań odciążających pracę policji. Posiadając mniejsze uprawnienia niż policja na polu prewencji, strażnicy skupiają się na nowych formach działania.
- Zamiast dublować naszą pracę, robią rzeczy potrzebne dla lokalnej społeczności, na które nie zawsze starcza nam czasu – mówią policjanci.

Dotychczas do zadań "municypalnych" należało przede wszystkim: zbieranie mandatów od źle parkujących kierowców, pilnowanie porządku w miejscach publicznych, pilnowanie obiektów publicznych czy zabezpieczanie miejsc publicznych. Jednak komendanci rozszerzają obowiązki funkcjonariuszy o nowe sektory, takie jak ochrona środowiska czy ochrona praw zwierząt.

Ta taktyka już przynosi owoce. Jednym z najczęściej wskazywanych w środowisku przykładów skutecznej reformy straży miejskiej jest Łódź. Od paru miesięcy tamtejsi funkcjonariusze pilotażowo zajmują się sprawami ekologii (mieszkańcy nazywają ich strażnikami ekologicznymi). Wybrani funkcjonariusze są szkoleni z prawa okołośrodowiskowego i na rowerach patrolują miasto. Docierają do ludzi bezprawnie wyrzucających śmieci, kontrolują wylewanie nieczystości, sprawdzają, czym przedsiębiorcy palą w piecach itd.

Od początku 2012 roku liczba spraw, którymi zajmują się "ekologiczni", znacznie wzrosła, a komenda zapowiedziała rozwój projektu.

Podobnie postąpiła stołeczna komenda straży miejskiej, która niedawno opublikowała raport dotyczący działania tzw. Eko Patrolu. Eko strażnicy zajmują się odławianiem dzikich zwierząt, wyłapują bezpańskie psy i koty, transportują chore i ranne zwierzęta. Program, który powstał w 2008 roku jako eksperyment, dziś jest jednym z flagowych dokonań stołecznej komendy. Początkowo w referacie ekologicznym pracowało dwóch ursynowskich strażników, dziś Eko Patrol liczy przeszło 30 osób. Wszystko dlatego, że liczba wezwań "Eko" strażników lawinowo rośnie. Co więcej, zdaniem Piotra Mostowskiego, szefa referatu: - Rośnie też świadomość społeczna, mieszkańcy nie przechodzą obojętnie obok zwierząt, które potrzebują pomocy.

Te przykłady pokazują, że municypalni niekoniecznie muszą podążać krok w krok za policją. Zamiast kopiować działania kolegów po fachu, mogą nieść pomoc na innych polach. Ostatnie zmiany w miejskich oddziałach straży wskazują, że coraz więcej komendantów zdaje sobie z tego sprawę.
Tadeusz Markiewicz

« wstecz